Nowość!
Skrót informacji
Udar cieplny nie jest zwykłym przegrzaniem organizmu, lecz stanem bezpośredniego zagrożenia życia, prowadzącym do niewydolności wielu narządów – powiedział kierownik SOR Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu dr Janusz Sokołowski. Ostrzegł, że liczy się każda minuta.
Według specjalisty udar cieplny to jedna z najgroźniejszych sytuacji w medycynie ratunkowej. „To katastrofa obejmująca cały organizm” – mówi kierownik Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, dr n. med. Janusz Sokołowski. Ostrzegł, że podczas upałów śmiertelnie niebezpieczne może być podanie choremu paracetamolu.
Ekspert podkreślił, że pacjent z udarem cieplnym trafiający na szpitalny oddział ratunkowy najczęściej znajduje się już w stanie krytycznym. Ma głębokie zaburzenia świadomości, często wymaga podłączenia do respiratora, a w jego organizmie w krótkim czasie zaczyna dochodzić do niewydolności wielonarządowej.
„To nie jest problem jednego narządu. Wysoka temperatura jednocześnie uszkadza mózg, serce, płuca, nerki, mięśnie, wątrobę i przewód pokarmowy. Nie mamy więc do czynienia wyłącznie z gorączką. To katastrofa obejmująca cały organizm” – podkreślił Sokołowski.
Jak wyjaśnił, jednym z najbardziej dramatycznych mechanizmów jest tzw. sepsa termiczna. Pod wpływem ekstremalnej temperatury uszkodzeniu ulegają jelita, których ściana przestaje stanowić szczelną barierę dla patogenów. - Bakterie jelitowe, także te kałowe, i produkowane przez nie toksyny przedostają się do krwi. Organizm odpowiada gwałtowną reakcją zapalną przypominającą sepsę. Od tego momentu nie walczymy już tylko z przegrzaniem, ale z lawiną kolejnych uszkodzeń – zaznaczył.
Ekspert ostrzegł również przed częstym błędem popełnianym podczas upałów: przy podejrzeniu udaru cieplnego nie należy automatycznie sięgać po leki przeciwgorączkowe.
„Udar cieplny i gorączka to dwie zupełnie różne sytuacje. W udarze cieplnym paracetamol nie usunie przyczyny problemu, a może jedynie zaszkodzić” – podkreślił.
Wyjaśnił, że u wielu pacjentów wysoka temperatura uszkadza już wcześniej wątrobę. „Jeżeli wątroba przestaje prawidłowo pracować, paracetamol nie jest rozkładany w prawidłowy sposób, lecz powstają toksyczne metabolity, które jeszcze bardziej ją uszkadzają” – wskazał.
Lekarz zaapelował, by nie czekać na utratę przytomności, jeśli widzimy osobę, która przebywała długo na słońcu, jest osowiała, ma zaburzenia koncentracji, nie chce pić, zachowuje się inaczej niż zwykle.
W medycynie funkcjonuje pojęcie „złotej godziny”, oznaczającej czas, w którym wdrożenie leczenia od momentu wystąpienia objawów daje największą szansę na uratowanie chorego. - W przypadku udaru cieplnego powiedziałbym, że zamiast złotej godziny mamy do czynienia z diamentowym kwadransem – podsumował dr Sokołowski. (PAP)
Sejm uchwalił ustawę o prawach pacjenta, tzw. lex szarlatan
Nadużywanie smartfonów przez rodziców szkodzi nastolatkom