Skrót informacji
Interdyscyplinarność w badaniach naukowych, kształcenie młodych kadr i kompetencji kierowniczych, ścisła współpraca w rozwoju innowacji między światem nauki i biznesu, budowanie odporności infrastruktury – to elementy bezpieczeństwa lekowego – podkreślili eksperci podczas wtorkowej konferencji w Warszawie.
Zdaniem prof. Ewy Krogulec, prorektorki ds. rozwoju Uniwersytetu Warszawskiego, trudno wyznaczyć, gdzie zaczyna i kończy bezpieczeństwo lekowe. Wskazała, że być może na uczelniach, które kształcą kadry i biorą udział w badaniach naukowych. Nie mniej istotna jest kwestia interdyscyplinarności, elastyczności w podejściu do badań i całego procesu, współpraca naukowców z otoczeniem, m.in. biznesem – firmami farmaceutycznymi.
„Naukowiec to nie jest osoba zamknięta w wieży z kości słoniowej. Uniwersytet Warszawski to nie mury, aparatura. Najważniejsi są ludzie” – podkreślił prof. Zygmunt Lalak, prorektor ds. badań UW. Dodał, że uniwersytet to ogromny potencjał ludzki i innowacyjny.
Uczestnicy spotkania, zatytułowanego „Innovation Day: bezpieczeństwo lekowe Polski i Europy. Nauka, medycyna, rozwój”, zgodzili się, że wielką sztuką jest znaleźć, wykształcić i odpowiednio pokierować potencjałem ludzkim. Trzeba o te „ponadprzeciętne umysły” umieć zadbać, by nie odpływały na rynek komercyjny. Równocześnie zapewnić odpowiednie środki na infrastrukturę badawczą i mieć świadomość, że badania naukowe nie przynoszą natychmiastowego efektu. Kluczowe jest inwestowanie w badania podstawowe i wsparcie transferu technologii do przemysłu, który skomercjalizuje ostatecznie pomysł. Dzięki temu możliwe jest osiągnięcie efektu synergii.
„Trzeba pamiętać, że naukowiec to nie jest przedsiębiorca. Inaczej myśli naukowiec, który zajmuje się badaniem podstawowym; inaczej myśli organizacja” – tłumaczył prof. Lalak.
Dr inż. Zuzanna Nowak-Życzyńska, dyrektorka Wydziału Nauki i Ewaluacji z Agencji Badań Medycznych, przypomniała, że powstała w 2019 r. agencja finansuje produkcję leków generycznych i innowacyjnych w technologii CAR-T oraz niekomercyjne badania kliniczne, które dotyczą np. deeskalacji dawek leku (zmniejszania lub odstawienia) lub ulepszania procedur medycznych, by skracać pobyt pacjenta w szpitalu. ABM przeznaczyła środki na utworzenie dziewięciu ośrodków badań klinicznych wczesnych faz, w których można sprawdzić w sytuacjach kryzysowych, czy zamiennik oryginalnego leku będzie bezpieczny i dostępny. Ponadto finansuje studia podyplomowe, np. program realizowany przez Harvard Medical School dla badaczy.
„Pozwala on wejść na poziom badań międzynarodowych, żeby (…) umożliwić kontakty z badaczami z całego świata” – podkreśliła ekspertka. Przypomniała, że od 2027 r. mają zostać wprowadzone zmiany w polityce lekowej (od 2027 r. resort zdrowia planuje wdrożenie nowych zasad refundacyjnych w ramach dokumentu „Polityka Lekowa Państwa” na lata 2026-2031), które wpłyną na działalność agencji.
Z kolei prof. Maciej Masłyk, prof. KUL, dyrektor Instytutu Nauk Biologicznych, porównał proces wytwarzania leków do lejka, który u góry jest bardzo szeroki; w tej szerokiej części mieszczą się „badania podstawowe, później następują badania weryfikacyjne, a na końcu wypada jedna, dwie, trzy cząsteczki, które trafiają do badań klinicznych”. Ten model produkcji leków, zdaniem prof. Masłyka, powinno się odnieść do skali całego kraju.
„Mam tutaj na myśli bardzo solidne dofinansowanie badań podstawowych (…) Jeżeli badaniami podstawowymi wypełnimy worek innowacji po brzegi, aż się będzie wylewało, to później będzie z czego wybierać” – zaznaczył.
Uczestnicy wydarzenia zwrócili uwagę, że istotne jest szkolenie młodej kadry naukowej, którą trzeba uczyć współpracy, także międzynarodowej; trzeba budować zespoły naukowców, które mają kompetencje, są odpowiednio zarządzane, a kierowanie nimi – wynagradzane.
„Ferment badawczy jest niezwykle potrzebny” – stwierdziła dr hab. Agnieszka Chłoń-Domińczak, prof. SGH, prorektorka ds. nauki Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Dodała, że umiejętności zarządcze z pewnością wspierają zdrowie. Niezwykle istotne jest też rozwijanie umiejętności komunikacji między środowiskami: akademickim i biznesu, czego wciąż brakuje.
Jak zaznaczyła, ekonomia ma ogromne zastosowanie w bezpieczeństwie lekowym, trzeba to wykorzystać; to przygotowanie odpornej na kryzys infrastruktury (łańcuchy dostaw), by zapewnić zaopatrzenie aptek i szpitali, zidentyfikować punkty ryzyka, ale też kształcenie osób zarządzających. I tutaj ogromne znaczenie ma również przygotowanie zawodów medycznych na sytuacje kryzysowe. W przypadku konfliktu może się okazać, że – podobnie jak w Ukrainie – większość aptek przestanie działać. Trzeba budować system, który jest przygotowany na takie sytuacje.
„Najlepszy lek to dostępny, najskuteczniejszy to stosowany” – stwierdził Łukasz Pietrzak, Główny Inspektor Farmaceutyczny.
Przykładem wielopłaszczyznowego i długofalowego działania jest program Horyzont Europa. To program badawczo-rozwojowy Komisji Europejskiej. Uczestniczy w nim 110 ośrodków z Polski. Jak wytłumaczyła Dagmara Robakowska-Hyżorek, ekspertka w EU Framework Programme (Horizon Europe) – sektor zdrowia, NCBR, oceniane są tutaj trzy kryteria: doskonałość naukowa, wdrożenie, ale przede wszystkim wpływ projektu nie tylko pod względem ekonomicznym, ale całościowo.
Artur Białoszewski, dyrektor Ośrodka Strategii i Analiz OIL w Warszawie, dyrektor MBA w Badaniach Klinicznych i Innowacjach Biomedycznych WUM, podsumował, że bezpieczeństwo to nie domena państwa, ale każdego z nas, a kapitału trzeba szukać w sobie, jak i w otoczeniu. (PAP)
NIA: „Nie ma zgody na aptekę bez farmaceuty” – stanowcza obrona niezależności farmaceutów i bezpieczeństwa lekowego
RPO w piśmie do MZ wskazał na potrzebę zmian systemowych w opiece geriatrycznej