Nowość!
Skrót informacji
Jesień to dobry moment na rozpoczęcie diagnostyki i zaplanowanie leczenia żylaków, które mogą prowadzić do zakrzepicy, a w niektórych przypadkach także do zatorowości płucnej – powiedział kierownik Oddziału Chirurgii Naczyń Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Sosnowcu prof. Damian Ziaja.
Specjalista zwrócił uwagę, że poszerzone żyły zaburzają prawidłowy przepływ krwi, co sprzyja powstawaniu zakrzepów.
„Żylaki kończyn dolnych nie są problemem estetycznym, choć czasami tak się je postrzega. W wielu przypadkach jest to przede wszystkim problem zdrowotny” – podkreślił.
Jak wyjaśnił, w Polsce leczenie żylaków często planuje się na okres jesienno-zimowy i wczesną wiosnę. Wynika to m.in. z konieczności noszenia po zabiegach wyrobów uciskowych, takich jak specjalne pończochy. Ich stosowanie latem, szczególnie podczas upałów, może być mniej komfortowe.
„To nie jest jednak tak, że żylaki można leczyć tylko w określonej porze roku. Można to robić przez cały rok. Jesień jest po prostu dobrym momentem, żeby rozpocząć diagnostykę i zaplanować leczenie” – zaznaczył chirurg.
Podkreślił, że przed zabiegiem konieczna jest konsultacja kwalifikacyjna i badanie USG Doppler, które pozwala ocenić przebieg żył oraz potwierdzić obecność zmian. Sam wygląd nóg nie zawsze wystarcza do ustalenia zakresu problemu.
„Nie wyobrażam sobie operowania pacjenta czy wykonywania zabiegu mającego na celu zamknięcie lub usunięcie żylaków bez znajomości przebiegu danej żyły w badaniu USG” – powiedział prof. Ziaja. Dodał, że zdarzają się jeszcze przypadki wykonywania zabiegów na podstawie opisu badania sporządzonego przez innego lekarza, bez samodzielnej oceny obrazu USG przez osobę przeprowadzającą zabieg.
Żylaki to poszerzone i wydłużone żyły o krętym przebiegu. Jak wyjaśnił specjalista, zmiany te zaburzają prawidłowy przepływ krwi, co sprzyja powstawaniu zakrzepów. Jednym z możliwych powikłań jest zakrzepica żył powierzchownych, powodująca m.in. ból i wymagająca leczenia.
Szczególnie niebezpieczna jest sytuacja, gdy zakrzep znajduje się w pobliżu połączenia układu żył powierzchownych z głębokim. Jeśli jego fragment się oderwie i wraz z krwią dotrze do płuc, może dojść do zatorowości płucnej, która bezpośrednio zagraża życiu.
Na rozwój żylaków wpływają przede wszystkim predyspozycje genetyczne, ale znaczenie mają również codzienne nawyki i warunki pracy. Do czynników sprzyjających ich powstawaniu należą długotrwałe siedzenie lub stanie bez ruchu, podnoszenie ciężarów, a także nadwaga i otyłość.
„Jeżeli mamy skłonności genetyczne, żylaki mogą się pojawić niezależnie od naszego stylu życia. Możemy jednak ograniczać wpływ niektórych czynników zewnętrznych” – wskazał lekarz.
Zwrócił też uwagę na znaczenie diety. Problemem mogą być nie tylko nadwaga i otyłość, ale również częste zaparcia, które wymuszają silne parcie podczas wypróżniania i zwiększają obciążenie układu żylnego. Jeśli takie sytuacje się powtarzają, warto przyjrzeć się sposobowi odżywiania. (PAP)
Resort zdrowia uruchomił kampanię „Mam odwagę prosić o pomoc”
Raport: w 2023 r. ponad 52 proc. mężczyzn, którzy umarli, nie dożyli 65. roku życia